Relacje zebrane z różnych źródeł

Relacja Ani Mądrakowskiej, z 14-osobowej grupy młodzieży z Pabianic i Łodzi

31 października ludziom kojarzy się różnie - dla wielu jest to święto zapożyczone od Amerykanów - Halloween, jednak, patrząc z perspektywy nas, luteran, jest to przede wszystkim pamiątka Reformacji.

Dla mnie osobiście, co roku jest to wyjątkowy dzień, ale tegoroczne święto przebiło wszystko. Oczywiście, 500-lecie zdarza się tylko raz, jednakże ogrom tego wydarzenia przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Miałam okazję wybrać się wraz z młodzieżą z parafii w Pabianicach, Łodzi i Łasku na "Noc z Lutrem", która odbyła się w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Cieszynie. Sam budynek wzbudzał zachwyt - złote zrobienia, kryształowe żyrandole oraz czerwone dywany na schodach - te wszystkie, z pozoru nieistotne, szczegóły potęgowały wyjątkowość i podniosłość tegoż wydarzenia.

Chwaląc Boga śpiewem
Zespół, który, występując, rozbudził poczucie wspólnoty wśród zgromadzonych w sali luteran oraz pokazał, że nawet te "stare" pieśni, np. "Warownym grodem" autorstwa Marcina Lutra z 1529 roku, można przedstawić w sposób współczesny i interesujący dla młodzieży - w końcu było to wydarzenie skierowane głównie do młodszej części społeczności luterańskiej. Bardzo podobała mi się ta interpretacja pieśni uznanej za hymn Kościoła ewangelicko-augsburskiego, była żywsza i odrobinę luźniejsza od tej zazwyczaj śpiewanej podczas nabożeństw, co, mimo wszystko, nie umniejszyło pełnionej roli. Nie zdziwiłabym się, gdyby wykonanie, którego mieliśmy możliwość wysłuchać, zachęciło wielu młodych ludzi do zawarcia bliżej znajomości ze śpiewnikiem. Wydawać by się mogło, że artyści postawili na interakcję z publicznością, co moim zdaniem, było świetnym pomysłem - wspólny śpiew stwarza rodzinną atmosferę, a przecież ewangelicy to jedna, wielka rodzina.

Czy sole mogą zwietrzeć?”

Scenka, będąca głównym punktem programu, przedstawiała po części w sposób groteskowy życie luteran. Przekaz był metaforyczny, ale, moim zdaniem, łatwy do odbioru, wywołujący refleksję, a jednocześnie lekki i przyjemny. Publika miała okazję trochę się pośmiać i zinterpretować przesłanie spektaklu we własny sposób, przekładając elementy akcji na własne doświadczenia czy obserwacje. Przedstawienie było dość kontrowersyjne, ale moim zdaniem, pozostawiło po sobie liczne refleksje i zmusiło do zastanowienia się nad sobą i swoją wiarą.

Nocna integracja

Każdy wyjazd daje możliwość poznania wielu ciekawych ludzi, z którymi często utrzymuje się kontakt przez długi czas. Tym razem spotkaliśmy młodzież z Dzięgielowa - bardzo pozytywnych rówieśników, którzy wyróżniają się w pracy na rzecz parafii i organizują wiele imprez. Niezwykle szybko znaleźliśmy wspólny język. Były wspólne gry integracyjne, just dance oraz poznawanie śląskich szlagierów. Bawiliśmy się tak dobrze, że impreza, pierwotnie przewidziana do pierwszej w nocy, skończyła się po czwartej nad ranem. Jak łatwo można się domyślić, rano wszyscy wstali niewyspani i marzyli o tym, by jak najprędzej wrócić do ciepłego łóżka, jednakże wydawali się być zadowoleni z wydarzeń poprzedniego dnia. Po śniadaniu - chyba cała grupa zapamięta przepyszne bułeczki cynamonowe zdobione specjalnie dla nas przez panią pastorową - nadszedł czas na wspólny śpiew oraz opowiadanie swoich wrażeń z oficjalnej części "Nocy z Lutrem". Pozwoliło nam to poznać punkty widzenia innych osób oraz dało możliwość ponownego zastanowienia się nad wieloma kwestiami, zagłębienia się we własną wiarę, próbę poszukania odpowiedzi na pytanie - ,,po co chodzimy do kościoła"? Ten zabieg stylistyczny został kilkukrotnie użyty przez aktorów, co podkreślało wagę tegoż tematu. Wybraliśmy się również na krótki, ale bardzo interesujący spacer po Dzięgielowie, odwiedziliśmy kościół ,,Eben Ezer" oraz dom opieki prowadzony przez diakonise.

Czas wracać

Po wspólnym obiedzie, przyszedł czas na pożegnanie. Młodzieżówka z Dzięgielowa przyjęła nas bardzo serdecznie, mam nadzieję, że oni równie przyjemnie będą wspominać te dwa dni spędzone razem z nami, zaczęliśmy już nawet snuć plany ponownego spotkania, które mam nadzieję, dojdzie do skutku.

Dla mnie ten wyjazd, był szczególnie ważny, nie tylko pozwolił mi się dobrze bawić i choć na chwilę zapomnieć o troskach i problemach życia codziennego, ale przede wszystkim, skłonił do refleksji nad swoją wiarą i pomógł jeszcze silniej przeżyć pamiątkę Reformacji i ,,wgryźć się" w przesyłanie, jakie niosła za sobą ta szesnastowieczna idea. Tego typu imprezy trafiają zwłaszcza do młodzieży, ponieważ przedstawiają poważne zagadnienia w sposób niekonwencjonalny, a coś nowego, nieznanego, zawsze przyciąga odbiorcę bardziej, niż to, co już znamy. Pabianice są miejscem, w którym padają pytania o to, czy obchodzimy Boże Narodzenie, a zbór liczy tylko około stu osób, dlatego niezwykłym przeżyciem było zetknięcie się ze społecznością, w której aż tylu ludzi wspólnie przeżywa na nowo wydarzenia sprzed pięciuset lat.

Dziękujemy diecezji warszawskiej oraz księdzu biskupowi Janowi Cieślarowi za umożliwienie wyjazdu na "Noc z Lutrem”, spędzenie tak wartościowego czasu oraz umacniania relacji z Bogiem. Podziękowania należą się też praktykantowi diecezjalnemu – Panu Arkadiuszowi Raszce za organizację podróży i opiekę.

Ania Mądrakowska

Fotoreportaż Bartłomieja Kukucza: >>>

i ze strony CME

Właściwie nie noc, a wieczór z Lutrem miał w tym roku szczególny wymiar. Spotkaliśmy się 500 lat po wystąpieniu Marcina Lutra! Spotkanie trwało tylko kilka godzin, ale przyniosło mnóstwo impulsów, wrażeń, pobudzało do stawiania ważnych pytań i szukania twórczych odpowiedzi.

Głównym punktem programu był spektakl teatralny ks. Grzegorza Olka Czy sole mogą zwietrzeć? Brawurowa, skrząca się od humoru refleksja nad treścią i znaczeniem reformacyjnych “soli” – tak można by opisać obraz w dwu aktach, odegrany przez kilkunastu aktorów-amatorów. Solus Christus, sola fide... Tylko Chrystus, tylko wiara, tylko Pismo, tylko łaska ... kolejne reformacyjne sole były “wprowadzane” we współczesne realia, sytuacje, dialogi i to powodowało, że mogliśmy się zastanawiać na ile zasady, hasła Reformacji porządkują nasze życie dzisiaj i w ogóle jaka jest ich percepcja we współczesnym świecie.

Przed spektaklem dwie wybrane losowo drużyny wzięły udział w konkursie, przeprowadzonym w konwencji “Familiady” i już wtedy okazało się, że wiedza o dorobku i znaczeniu Reformacji musi być stale poddawana aktualizacji, jej przesłanie nieustannemu przewartościowywaniu, a częste wybuchy śmiechu i oklaski, owacje, zarówno podczas konkursu jak i spektaklu, świadczyły o trafności obserwacji, refleksji, pytań, stawianych właściwie od początku spotkania.

Już w otwierającym spotkanie wywiadzie, który z biskupem Diecezji Cieszyńskiej przeprowadził ks. Marcin Podżorski, pojawiły się niebanalne pytania. Biskup Adrian Korczago poruszył ważne sprawy, miał też sposobność skomentowania na gorąco obchodów jubileuszu 500 lat Reformacji.

Wiele było entuzjastycznego śpiewu z towarzyszeniem zespołu muzycznego pod kierownictwem Mateusza Walacha, pięknie zabrzmiały utwory znane wielu uczestnikom spotkania z wrześniowych Warsztatów Muzycznych 500+. Tak jak wiślański amfiteatr również cieszyński teatr im. Adama Mickiewicza wypełniły piękna muzyka i radosny śpiew dedykowany Bogu.

Był to piękny, poruszający wieczór. Organizatorami spotkania byli Centrum Misji i Ewangelizacji oraz Duszpasterz młodzieży diecezji cieszyńskiej.

Marek Cieślar